Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil Zobacz profil
O nas Edytuj profil Forum Fora prywatne Ranking Szablony
zarejestruj
 

xxfallenangelxx
xxfallenangelxx

  Podstawowe informacje
Imię : Paulina
Płeć : Kobieta Kobieta
Wzrost : 166-170 cm
Wiek : 17
Miasto : Nowe Miasto nad Pilicą
Województwo : Mazowieckie
Kolor oczu : Niebieskie
Kolor włosów : Brunet/ka
Budowa ciała : Chudy/a

  Ocena zajebistości

Ta osoba uzyskała 4.2195 punktów na 5.
Musisz posiadać zdjęcie, by móc głosować. Link do tego profilu:
Piąta część opowiadania:) 2008-07-25  
Yyy...jasne...-powiedziałam wstając i idąc za chłopakiem.-a więc o co chodzi?
-Czemu dziś tak mnie unikasz?-zapytał, a kiedy nic nie odpowiedziałam tylko stałam ze spuszczoną głową ciągnął dalej temat.-Czy chodzi ci o to co wczoraj ci powiedziałem? To była prawda, ja cie kocham. Nie olewaj mnie tak, bo mnie ranisz.-powiedział podnosząc moją głowę, odrazu mu się wyrwałam z obawą, że znowu mnie pocałuje.
-Nie bój się, nie pocałuję cie bez twojej zgody. Wczoraj się wygłupiłem, wiem o tym. To się więcej nie powtórzy, przepraszam. Chyba rzeczywiście powinniśmy zostać tylko przyjaiółmi, bo ja cie pewnie nie obchodzę, ale chce żebyś wiedziała co do ciebie czuję.-powiedział i już chciał odejść, ale zatrzymałam go.
-Nie o to chodzi, ja cię nie olewam, tylko nie wiem jak się mam zachować, nie chciałam cię urazić.
-Czyli nie jestem ci obojętny?
-Nie, ja się poprostu, najzwyczajniej zawstydziłam twoimi słowami, nie wiem jak mam się zachować w towarzystwie osoby, która coś do mnie czuje.-powiedziałam z uśmiechem.
-To zgódź się ze mną być.-powiedział nieśmiało.
-Słucham?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Chciałbym, żebyśmy byli razem...co ty na to?-zapytał-zgodzisz się?-pytał patrząc mi prosto w oczy.
Nie wiedzialam co zrobić, co powiedzieć. Przez chwilę stałam z nadzieją że będę mogła odwlec czas odpowiedzi, ale nie zanosiło się na to. Michael stał z niecierpliwością.
-Zgadzam sie.-powiedziałam w końcu.
-Naprawdę? Nie żartujesz?-zapytał porywając mnie na ręce i całując w usta.
-Hej! Miałeś mnie nie całować bez mojej zgody.-zaśmiałam się.
-O przepraszam to był odruch niekontrolowany.-powiedział i również zaczął się śmiać.
-Przecież żartowałam głuptasie! A teraz wracajmy, bo musimy skończyć film.
-Jejku! Ty się kiedyś na tym połamiesz, nie ryzykuj tak swojego życia.
-Ja jeżdżę od 6 lat na desce a od 4 wyczynowo! Chodźmy już.
-No, nareszcie jesteście, już myśleliśmy, że się zgubiliście, albo, że ktoś was porwał. Właśnie mieliśmy się składać na zapłacenie okupu za Xu.-powiedział Marco i wszyscy parsknęli śmiechem.
-A za mnie?-zapytal Michael.
-A po co? Xu jest nam potrzebna do nakręcenia filmu, a potem byśmy ją im oddali.-zażartował Miki i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-No ale bierzemy się za kończenie nagrań-powiedziałam i sięgnęłam po deskę.-To co nakręcamy teraz?-zapytałam szykując sie do startu.
-Chyba skończymy jutro, bo dziś nic już nie zrobimy.-powiedział Patrick chowając kamerę.
-A to dlaczego? Mamy jeszcze dużo czasu.-zapytałam zdziwiona.
-No tak, ale bateria padła, bo podłączyć zapomniałem kamerę pod ładowarkę, a poza tym zaraz będzie niezła ulewa i szybko nie przestanie-powiedział spoglądając na niebo.
Rzeczywiście na niebie zawitały czarne chmury i tylko patrzeć jak zacznie lać.
-Czyli co robimy? Zwijamy do domów i spotkamy się później czy idziemy gdzieś raze?-zapytała Katie
-No chyba gdzieś pójdziemy tylko nie bardzo wiem gdzie.-powiedziałam.
-To chodźmy do klubu, Rafael ma teraz dyżur.-zaproponował Nickolas i wszyscy zgodnie ruszyliśmy w kierunku dyskoteki. Zdąrzyliśmy wejść do środka i zaczęło padać.
-Zdąrzyliśmy w samą porę.-powiedziałam kiedy usiedliśmy przy jednym ze stolików. Siedzieliśmy i gadaliśmy o różnych głupotach, zaczynało nam się już nudzić. Najpierw odszedł Nickolas a zaraz za nim poszedł gdzieś Miki.
-Uuu...oni coś kombinują.-powiedziała Katie.
-Xu, idź za nimi i sprawdź co robią, hihi.-zaproponował Patrick, więc wstałam i ruszyłam cichutko w kierunku gdzie zginął Nickolas a potem Miki. Za rogiem usłyszałam ściszone szepty dwóch chłopaków, które nagle ucichły. Podeszłam bliżej, ale nadal nic nie słyszałam, wię postanowiłam podejść jeszcze bliżej i sprawdzić co się dzieje. Wyjżałam zza ściany i zobaczyłam Mikiego i Nickolasa całujących się . Szybko wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie, a potem szybko wróciłam do reszty ze zwycięskim uśmiechem.
-I czego się dowiedziałaś?-zapytał Michael. Wszyscy byli strasznie ciekawi, w końcu zlitowałam się i pokazałam im zdjęcie, po pierwszym szoku wszyscy wybuchli śmiechem. Nie mogliśmy powstrzymać głupawki, gdy przyszli chłopcy. Na ich widok jeszcze bardziej wziął nas śmiech i już nie mogliśmy się powstrzymać.
-A tym co się dzieje? Zwariowali czy co?- zapytał Nickolas Mikiego.-Xu, z czego ty się tak śmiejesz?
-Nie wiem, jakoś tak mi wesoło.-powiedziałam i parsknęłam śmiechem.
-Hej no! Może byście się podzielili tym świetnym humorem?-zapytał Miki.
-Nic nam przecież nie jest Jesteśmy bardzo poważni.-powiedziałam i parsknęłam śmiechem a reszta poszła w moje ślady.
Wróciłam do domu koło 22, ale jakoś nie bardzo byłam zmęczona. Odpaliłam kompa i sprawdziłam pocztę. Oczywiście jak zawsze był jakiś meil od nieznajomego o treści:"Emo to gówno! I co? Pójdziesz się pociąć czy skoczysz z mostu?", olałam nadawce i skasowała wiadomość. Już się przyzwyczaiłam do tego, na początku odpisywałam ale z czasem zrozumiałam, że to wcale nie pomoże.
Weszłam na stronę ze strasznymi historiami i z nudów zaczęłam czytać wszystko jak popadnie. W pewnej chwili zauważyłam na firance białą plamkę, nie przejełam się za bardzo, to pewnie wynik zmęczenia oczu i tak naprawde nic tam nie ma. Z każdą chwilą plamka zwiększała się i jakby zbliżała do mnie. Kiedy usłyszałam w głośnikach dziwny szum, a w jego tle obce głosy mężczyzny i jakiejś kobiety, przestraszyłam się nie na żarty. Wtedy zwróciłam uwagę na plamkę na firance, która teraz była dużo większa i po woli przybierała kształt kobiety. Szybko wyłączyłam komputer i wybiegłam z pokoju. Wzięłam telefon mamy i zadzwoniłam do pierwszego właściciela domu. Za pierwszym razem nikt nie odebrał, więc spróbowałam po raz drugi i tym razem się udało. Zapytałam o co chodzi z tym wszystkim i co się dzieje w domu. Przez chwilę milczał a potem powiedział, że w tym pokoju zmarła jego matka i jej duch często nawiedza ten dom, ale nie jest niebezpieczna. Chciałam zapytać co mam zrobić , ale coś nas rozłączyło . Okazało się, że na telefonie nie ma nawet grosza. Teraz wystraszyłam się bardzo, przecież mama dwa dni temu doładowała sobie konto za 50 zł. Wróciłam do pokoju z nadzieją, że tego czegoś, przypominającego kobietę już nie będzie i myliłam się. Wskoczyłam do łóżka i próbowałam zasnąć. W środku nocy obudził mnie szum z głośników i te same głosy co wcześniej, natomiast na firance była nadal ta dziwna plamka. Zazwyczaj nie boję się niczego, ale tym razem to było przegięcie, naciągnęłam kołdrę na głowę i zamknęłam oczy. Nagle rozległ się dźwięk mojego telefonu, to był zastrzeżony numer . Nie odebrałam, zaczełam mieć jakąś paranoję. Przypomniała mi się historia pewnej kobiety, do której dzwonił jakiś facet i kazał jej iść na górę do dzieci, ale ona nie poszła, bo myślała, że to żarty. Za kolejnym razem poszła na góre i zastała wszystkie dziedzi zamordowane.
Telefon zadzwonił znowu i w końcu odważyłam się odebrać. Usłyszałam po raz kolejny ten szum i głosy ale tym razem w telefonie . Wyłączyłam komórkę i zasnęłam znowu, tym razem spałam do samego rana i żadne dziwne dźwięki mnie nie obudziły.
***
-Jak myślicie? Długo będzie jeszcze spała?-obudził mnie czyjś męski głos, ale nie był obcy, znałam go skadś.
-To może byśmy ją obudzili? Wezmę kubek wody i będzie fajnie.-odezwał się drugi głos tym razem damski.
-A może poczekamy aż się obudzi?-zaproponował inny chłopak.
-Z tym to może jej trochę zejść, bo Xu uwielbia spać.-zażartowała dziewczyna.
-Ja ją obudzę.-odezwał się jeden z chłopaków.-Xu, obudź się, kochanie.-mówił podchodząc do mnie.-wstawaj, czekamy na ciebie.-usłyszałam i odrazu zrozumiałam, że to Michael.
-A co wy tu robicie?-zapytałam wstając z łóżka.
-Przyszliśmy po ciebie, a Twoja mama powiedziała, że jeszcze śpisz, więc postanowiliśmy cię obudzić.-powiedział z uśmiechem Miki i rozwalił się na moim łóżku
-Hej! Tobie to nie za wygodnie?-zapytałam patrząc jak chłopak włazi pod kołdrę i udaje, że śpi.
-No co? Nie wyspałem się, a zanim ty będziesz gotowa, to ja się wyśpię.-powiedział spokojnie i zaczął się śmiać.
Pokręciłam głową i poszłam do łazienki, a kiedy wróciłam na łóżku leżał jeszcze Nickolas i Patrick a reszta przeglądała moją szafę.
-Ej, a co to ma być? To nie jest hotel!-zaśmiałam się i spojrzałam na śmiejących się kumpli.-A wy czego szukacie w mojej szafie?-zapytałam Michaela, Marco, Angelę i Katie przebierających zawartość mojej szafy.
-Jakbyś sama sobie wybierała ubrania to by ci trochę zeszło, a z naszą pomocą będzie szybciej.-powiedziała Katie i podała mi ubrania.
-Nagrywamy dziś resztę, no nie?-zapytałam kiedy wyszliśmy z domu.
-No oczywiście, po to wziąłem kamerę.-powiedział wesoło Patrick.
-To bardzo fajnie.-uśmiechnełam się i zaczekałam na Michaela. Szedł z tyłu myśląc o czymś.
-O czym rozmyślasz? Zostałeś w tyle.-zapytałam biorąc go za rękę.
-Tak jakoś się zamyśliłem.-powiedział i uśmiechnął się.
-Za parę dni rozbijamy namiot nad rzeką, zabierzesz się z nami?
-Nie wiem czy reszta by chciała, a dokładniej Patrick, mam wrażenie, że on mnie nie trawi.
-Nie zwracaj uwagi na niego, przejdzie mu w końcu. A na namioty ja Cię zapraszam a Patrick nie ma nic do gadania, a poza tym reszta chłopaków i dziewczyny bardzo chcą żebyś z nami pojechał.
-Tak myślisz?
-Ja to wiem! Chodźmy, bo już na nas czekają. Trzeba skończyć ten film.-powiedziałam ciągnąc dredziarza za rękę.

Przepraszam że tak długo nie pisałam, ale miałam kompa w naprawie, a potem mnóstwo nauki... obiecuję, że teraz będę pisać minimum co dwa dni dziś dwie części buziaki:*
P.S. prosze o komcie


Komentarze(2)


Czwarta część opowiadanka:) 2008-05-17  
No i jak po wczorajszej imprezie? Nie jesteś zmęczona?-zapytała mama gdy rano zeszłam na
śniadanie w samej piżamie.
-Ja? Jestem w doskonałej formie, wyspałam się za wszystkie czasy i dziś idę na poprawiny tylko się trochę ogarnę. A tak wogóle to która jest
godzina?-zapytałam ziewając.
-13...
-Yyy...dobra Tp ja idę się ubrać, bo nie mam zamiaru cały dzień chodzić w piżamie.-powiedziałam
z uśmiechem i wróciłam do pokoju. Szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół, tata już zdąrzył wyjść
do pracy.
-No to chyba teraz zjesz obiad, a nie śniadanie.-zaśmiała się mama.
-Bardzo śmieszne.-powiedziałam i zabrałam się za jedzenie obiadu.
***
-No nareszcie jesteś.-wykrzyknął Miki kiedy
weszłam do klubu i przywitałam się z zaspanymi znajomymi. Angela przysypiała opierając się o
Marco, Miki zasypiał ma stole.
-Hej ludzie! Co się z wami dzieje? Co wyście w
nocy robili?-zapytałam się śmiejąc się z chłopaków którzy ledwo siedzieli.-Nickolas, co ty? Kaca
masz? Wypiłeś chyba całą wodę w mieście-
powiedziałam patrząc jak chłopak wypija całą
butelkę mineralnej jednym tchem. Spojrzał na mnie
z wyrzutem i czymś na twarzy co miało być prawdopodobnie uśmiechem ale przybrało kształt bolesnego grymasu.
-Nie krzycz tak głośno! Głowa mi pęka!OK, za dużo wczoraj wypiłem, przyznaję się bez bicia.-
powiedział z głupią miną i sięgnął po drugą
butelkę. Odeszłam od nich i poszłam do zaprzyjaźnionego DJ'a.
-Rafael, możesz włączyć coś bardzo głośnego?-zapytałam ze słodkim uśmiechem.
-Dla ciebie wszystko, a można wiedzieć po co ci taka głośna muzyka?-zapytał wyjmując płyty z półki.
-Muszę rozbudzić tamto zaspane towarzystwo, trzeba ich rozruszać bo strasznie zamulają.
-No oczywiście, to jest dyskoteka, a nie hotel już włączam.-powiedział i rozległa się głośna muzyka, wszyscy śpiący przy stołach natychmiast się poderwali i złapali za głowy, a ja razem z Rafaelem zaczeliśmy się śmiać.
-Xu! Zwariowałaś?! Wykończysz nas!-jęknął Nickolas gdy podstawiłam mu przed nosem piwo, a reszta parsknęła śmiechem.
-No co? To są przecież poprawiny, a nie odsypianie nocy. Podnosić tyłki i ruszamy na parkiet!-wydarłam się Patrickowi do ucha, aż biedak spadł z krzesła.
***
-Wiesz co? Ja to myślałem, że ty chodzisz z Mikim.-powiedział Michael gdy siedzieliśmy na balkonie, reszta siedziała i nadal odsypiała przy stołach, a Marco i Angela tańczyli na parkiecie.
-Naprawdę? Przecież Miki jest z Nickolasem.
-Teraz to wiem, ale wcześniej tak myślałem. Wtedy na boisku tak dobrze się dogadywaliście i cały czas razem rozmawialiście. Dopiero wczoraj na imprezie dowiedziałem się, że Miki jest gejem i łączy was jedynie przyjaźń.
-Tak, to najlepszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałam.
-A Patrick? Wczoraj nieźle balowaliście.
-Patrick? On jest dla mnie jak brat, ale niestety zakochał się we mnie.-powiedziałam zamyślona.-hej! Ty to chyba jesteś zazdrosny o chłopaków!-powiedziałam śmiejąc się, Michael zaczerwienił się i również zaczął się śmiać.
-Przejrzałaś mnie, ale jak być nie zazdrosnym o taką piękną dziewczynę?-powiedział z uśmiechem i zaczął mnie łaskotać.
-Michael, puść mnie! Haha! Przestań no! Haha! To nie jest śmieszne! Haha! Puść mnie, no!-krzyczałam śmiejąc się.
-A co tu się dzieje? Wynocha mi stąd i na parkiet, biegiem!-wydarł nam się do ucha Miki i zaczął się śmiać. Spojrzałam z Michaelem na siebie porozumiewawczo i zaczeliśmy łaskotać Mikiego.
-Dobra, spokój! Idziemy tańczyć!-zarządził Miki i wszyscy weszliśmy na salę.
-Ale ja nie umię tańczyć.-powiedział z szerokim uśmiechem Michael.
-Akurat! Każdy umie tańczyć!
-Ale ja nie.-dalej śmiał się chłopak.
-Ale jesteś uparty! No to ja cię nauczę.-powiedziałam ciągnąc go w tłum tańczących.
-Ale ja jestem odporny na wiedzę...
***
-Ktoś tu powiedział, że nie umie tańczyć! Gdzie ty się nauczyłeś tak tańczyć?-zapytałam gdy Michael w końcu dał się wyciągnąć do tańca.
-Moja mama jest zawodową tancerką i to ona mnie tego nauczyła.
-I nic mi nie powiedziałeś?-zaśmiałam się.
-Jak chcesz to mogę udzielić ci kilku lekcji.-powiedział uśmiechając się.
-Oczywiście. Ja już uciekam, mam jeszcze szlaban.-powiedziałam patrząc na zegarek.
-Zaczekaj, odprowadzę cię. Przecież nie możesz wracać sama.-powiedział i ruszył za mną.
Szliśmy ulicą prawie się nie odzywając, jakoś nam brakowało tematów.
-No to cześć.-powiedziałam przerywając niezręczną ciszę kiedy doszliśmy do mojego domu.
-Xu! Kocham cię!-krzyknął kiedy miałam już odejść.
-Słucham?-zapytałam speszona.
-Kocham cię.-powiedział patrząc mi w oczy.
Czułam się jak w pułapce, pierwszy raz nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wiedziałam, że jestem cała czerwona, dlatego spuściłam głowę, żeby to ukryć. Michael stanął bliżej mnie i dłonią podniósł moją głowę do góry. Uśmiechnął się i pocałował mnie a potem odszedł. Nie wiedziałam co mam zrobić, stałam i patrzyłam jak chłopak znika za rogiem ulicy. Weszłam do domu, zdjęłam buty i szybko pobiegłam na górę do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam nad tym co przed chwilą się wydarzyło. Jak ja jutro mam się zachować przy nim? Nigdy w takiej sytuacji nie byłam.
***
-Wychodzisz dzisiaj?-zapytała Katie kiedy zadzwoniła do mnie o 15.
-Nie wiem...jest z wami Michael?
-Tak. Masz wyjść, bo siłą Cię wyciągnę z domu.
-Skoro on jest to ja nie mam ochoty na wyjście z domu.-powiedziałam ze złością. Nie wiem dlaczego tak się zachowuję, poprostu nie potrafie spojrzeć Michaelowi w oczy.
-Co ty go tak unikasz? Co on ci zrobił? To masz zamiar wogóle nie wychodzić?
-Wczoraj wieczorem odprowadział mnie pod sam dom i...-zaczęłam.- i mnie pocałował.
-Brawo! Moja szkoła!- zaczęła się śmiać Katie.-I ty o to się tak na niego wściekasz?

-Nie o to chodzi. Ja poprostu nie wiem jak mam się zachować przy nim. Nie wiem co się ze mną dzieje, chyba się zakochałam. Kiedy powiedział, że mnie kocha, pierwszy raz nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Tak powiedział? To świetnie!-ucieszyła się dziewczyna.-A teraz masz się pospieszyć, bo czekamy na ciebie.
-Muszę?
-Tak, musisz! Bierz deskę i przychodź do skateparku.-powiedziała i rozłączyła się.
Nie miałam wyboru więc podniosłam się z łóżka , trochę ogarnęłam i wyszłam z domu. Była świetna pogoda więc odrazu wsiadłam na deskę i ruszyłam przez miasto. Po drodze ćwiczyłam wszystkie triki, które opanowałam do tej pory. Dopiero teraz sobie przypomniałam, że dziś mamy kręcić filmik o trikach deskorolkowych. Weszłam do skateparku i ruszyłam w stronę grupki znajomych.
-Już myślałem, że dziś nie nagramy tego filmu.-powiedział Nickolas kiedy przywitałam się z nim.
-Całkiem zapomniałam, nie miałam ochoty dziś wychodzić, ale dobrze, że Katie do mnie zadzwoniła.-powiedziałam witając się z resztą kumpli.
Kiedy podeszłam do Michaela nie wiedziałam co mam zrobić, na szczęście on wziął się w garść i pocałował mnie w policzek. Wszyscy spoglądali po sobie, ale ja udawałam, że nic nie widzę.
-No to jak? Zaczynamy?-zapytałam.
-A, tak! Patrick, masz kamerę?-odezwał się Miki.
-Mam, mam. Dobra, no to Xu zaczyna, a ja nagrywam.
-okey, a od czego zaczynamy? Najpierw mały pokaz, czy może pojedyncze tricki?-zapytałam wchodząc na rampę.
-Chyba najpierw tricki, gotwa jesteś?-pytał Patrick ustawiając kamerę.
-To wy ustalcie kolejność, a ja się rozgrzeję.-powiedziałam zjerzdżając z rampy i robiąc podwójne Ollie, a potem Hardflipa. Przećwiczyłam jeszcze Boueless shove-it, Kickflip from manual, a potem varial double Kickflip, bo z nimi mam najwięcej problemu.
-Już jestem gotowa, od czego zaczynamy?
-Zacznijmy d podstaw, czyli Ollie.
-okey.
Ruszyłam na desce i ustawiłam tylną nogę na tailu, natmiast przednią na środku deski. Ugiełam kolana i przy wybiciutylną nogą nacisnęłam na tail, a przednią do góry pociągnęłam po papierze. Podczas lotu wyrównałam deskę do poziomu a nogi ustawiłam na śrubach. Przy lądowaniu ugiełam kolana i podjehałam do znajomych.
-No i jak?-zapytałam chłopaki puszczają nagranie.-Chyba może być?
-No jasne! Jest świetnie, teraz lecimy z 50-50.
-Dobra.-powiedziałam rozpędzając się.
Wskoczyłam na murek dwoma trakami, tak aby kant murka znalazł się między kółkami. Jechałam wzdłóż przeszkody utrzymując równowagę, a potem zeszłam Ollie i odjechałam.
-No świetnie ci idzie, a teraz robimy fakie.
Jechałam na switch, czyli na drugiej nodze. Przednią nogę postawiłam na nous, a tylnią na tail. Nacisnęłam nogą na nous i ciągnęłam deskę swoją nogą. Już miałam wypoziomować deskę i spokojnie wylądować ale spojrzałam na Michaela i deska uciekła mi spod nóg a ja wylądowałam na betonie.
-Ała! Mój tyłek!-krzyknęłam podnosząc się z ziemi. Nogę miałam startą, ale poza tym nic mi nie było.
-Nic ci się nie stało? Boli cię coś?-zapytał Patrick podbiegając do mnie.
-Nic mi nie jest, trzeba to powtórzyć.-powiedziałam podnosząc deskorolkę. Powtórzyłam trick i tym razem było bardzo dobrze.
-No to przerwa, czy Boardslide?-zapytał Patrick.
-No jeszcze jeden i zrobimy małą przerwę na papieroska hihi-powiedziałam czekając na znak od chłopaków.
Podjechałam do rurki tak, że miałam ją za plecami, następnie zrobiłam Ollie jednocześnie obracając się o 90 stopni frontside. Gdy byłam już na rurce próbowałam utrzymać równowagę i przejechałam przez całą jej długość. Następnie zeszłam obracając dskę o kolejne 90 stopni i wylądowałam switch.
-No i obyło się bez żadnych kontuzji, całkiem nieźle.-pochwaliła mnie Angela.
-A teraz idziemy zapalić i robimy resztę tricków.-zarządział Marco siadając na brzegu rampy.
Paliliśmy i gadaliśmy o głupotach, wcale nam się nie spieszyło do ukończenia filmu.
-Xu, mogę z tobą pogadać?-zapytał
Komentarze(0)


Trzecia część opowiadanka:) 2007-12-20  
Xu, pomóż mi, nie wiem co mam założyć i jak się pomalować, a
w klubie będzie Nickolas, więc muszę jakoś wyglądać.-powiedział zdenerwowany Miki dzwoniąc do mnie. Przed każdą imprezą, na której miał być brat Angeli, Miki zgłaszał się do mnie w sprawie swojego wyglądu.
-Dobra, pomogę ci. Będę u ciebie za 10 minut.-powiedziałam rozłączając się.
Byłam już gotowa, więc wzięłam swoją kosmetyczkę i wyszłam
z domu. Do Mikiego mam niedaleko, bo on mieszka dwa domy
dalej. On jest moim najlepszym kumplem, zawsze mi pomaga i dlatego ja próbuję go zeswatać z obiektem jego westchnień, czyli Nickolasem. Obaj są gejami, niestety jeden i drugi sąstrasznie nieśmiali i żaden nie chce zrobić pierwszego kroku. Szczerze
mówiąc to mam nadzieję, że po tej imprezie będą wreszcie razem,
bo wiem, że obaj są w sobie zakochani.
Z daleka zauważyłam czerwony dom Mikiego, dah koloru czarnego duży zadbany trawnik przed domem. Po obu stronach ścieżki prowadzącej do drzwi państwa Strinke rosły piękne, czerwone róże. Z daleka dom wyglądał jak z bajki. Otworzyałam furtkę i usłyszałam ujadanie psa sąsiadów. Nim ząrzyłam dojść
do śnieżnobiałych drzwi zobaczyłam kumpla schodzącego ze
schodów. Pocałował mnie w policzek i oboje skierowaliśmy się po schodach do jego pokoju. Po drodze zaczepił mnie pijany ojciec Mikiego, ale chłopak go odepchnął, złapał mnie za rękę i
wkurzony pociągnął na górę.
-Przepraszam cię za niego.-szepnął zamykając drzwi na klucz i siadając na łóżku.
-Nie przejmuj się Miki, wszystko się ułoży, zobaczysz.-
próbowałam go pocieszyć.
Chłopak mieszka sam z ojcem. Jego mama zmarła, gdy Miki miał
4 lata, nawet jej nie pamięta, a ojca boi się, nie che mi powiedzieć dlaczego, wogóle nie lubi rozmawiać na ten temat. Ma wrażliwą duszę, to on dba o dom, żeby wyglądał na naormalny, opiekuje
się kwiatami, które uwielbia.
-Już dawno straciłem nadzieję, że cokolwiek kiedys się zmieni.-powiedział wpatrując się w okno.-no ale koniec tego użalania się
nad sobą. Trzeba zabrać się do roboty, bo mamy jeszcze 20
minut.-powiedział z lekkim uśmiechem, ale oczy jednak lśniły mu
od łez, wiedziałam że jest mu ciężko, ale co ja mogę zrobić, jeśli on nie pozwala sobie pomóc?
Otworzyłam szafę Mikiego i wyjęłam z niej najlepsze ubrania. Zrobiłam z nich dwa zestawy i wysłałam go z jednym do łazienki,
a sama rozsiadłam się na fotelu.
-No i jak? Może być?-zapytał wchodząc do pokoju w pierwszym zestawie przygotowanym przeze mnie. Czarna koszula w
delikatne złote paseczki ładnie podkreślała jego ciemno brązowe oczy. Do tego dołożyłam mu ciemne rurki i pasek z ćwiekami.
-Wyglądasz świetnie! No a teraz siadaj na łóżku a ja biorę się za
twój makijaż.-powiedziałam wyjmując kosmetyki.
Z makijażem poradziłam sobie szybko. Jak zawsze podkreśliłamoczy Mikiego czarną kredką i tuszem, tak wyglądał najśliczniej. Nie dziwię się, że Angela zakochała się w nim, ale jego serce należy tylko do Nickolasa. Założyliśmy buty i byliśmy
gotowi do wyjścia. Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi pokoju,
po dogłosach poznałam ojca Mikiego. Spojrzałam na niego, był przerażony, nie wiedział co robić.
-Otwieraj gnojku! Słyszysz? Masz natychmiast otworzyć te
cholerne dzrzwi!-darł się.
-Musimy wyjść przez okno, on zaraz wyważy drzwi.-powiedział zdesperowany i szybkim ruchem otworzył okno.-wychodź pierwsza, nie chcę żeby ci coś
zrobił.-powiedział wypychając mnie przez okno.
Drzwi niebezpiecznie zaskrzypiały a ja nie zastanawiając się wyskoczyłam z okna i wylądowałam
na ziemi.Podniosłam się i zobaczyłam jak Miki
próbuje uwolnić się od ojca. W końcu udało mu się wyskoczyć i razem skierowaliśmy się w stronę klubu gdzie czekała na nas reszta paczki.
-Miki, co to było? Czemu on tak się tak na ciebie rzucił?-zapytałam kiedy zwolniliśmy tępo.
-Nie chciałabyś wiedzieć.-szepnął cicho, był
jeszcze zdenerwowany.
-Ale ja chcę ci jakoś pomóc, to wszystko jest zbyt trudne, żeby o tym mówić. Zapomnij o tym co się dzisiaj u mnie działo.-powiedział, chciałam go
zmusić do zwierzeń, ale doszliśmy do reszty a nie chciałam poruszać tego tematu przy innych.
-No to wchodzimy, no nie? Ale zapowiada się balet.-powiedział Patrick kiedy się ze wszystkimi przywitaliśmy. Oczywiście ja, Angela i Katie nie płaciłyśmy. bo chłopaki za nas zapłacili, od tego przecież są. Jak zawsze weszliśmy na sama górę i usiedliśmy przy stoliku. Zauważyłam, że coś się tu śięci. Miki i Nickolas posyłali sobie niesmiałe uśmiechy. Katie pisała smsy z Michaelem, który
cały czas na mnie spoglądał, nie trudno było się
domyślić, że mnie obgadują, natomiast Marco i
Angela gdzieś zniknęli. Patrick też cos zauważył i zaczął się uśmiechac pod nosem.
-Ej Patrick, idziemy tańczyć? Widzę, że wszyscy
sa czymś zajęci.-szepnęłam do kumpla, on tylko się uśmiechnął i bez słowa wstał od stolika. Oznajmił wszystkim, że wyrusza ze mną na parkiet. Wszyscy spojrzeli na nas zdziwieni, a Michael spuścił
głowę i zaczął pisać smsa do Katie.
-Tylko nie wracajcie zbyt późno!-zażartował
Nickolas i dostał ode mnie przez głowę.
-No widzę, że wszyscy są zainteresowani tym, że porywasz mnie Patricku.-powiedziałam i zaczęłam
się śmiać.
-No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak opuścić
to drętwe towarzystwo.-powiedział Patrick i
pociągnął za rękę prosto na parkiet. Tanczyliśmy dosyć długo, jakieś trzy godziny. Z Patrickiem
można naprawdę się wybawic, z nim nikt się nie
nudzi.
-Nie zgadniesz kto tańczy kawałek przed nami.-
szepnął mi Patrick do ucha gdy rozpoczęła się
wolna piosenka. Odwróciłam się i ujrzałam przytulonych do siebie Marco i Angelę, gdy
dziewczyna mnie zauważyła odrazu mi pomachała.
Widac było, że oboje są szczęśliwi.
-Widzę, że Angela powoli zapomina o naszym Mikim.-powiedziałam z uśmiechem.
-Rzeczywiście. Już dawno powinna dać sobie z nim spokój, przeciez on woli jej brata.
-Myśle, że ona szybko o nim zapomni, a z Marco
będzie naprawdę szczęśliwa.
-A ja o Tobie nigdy nie zapomnę i z nikim nie będę szczęśliwy.-powiedział po chwili.
-Patrick! Znowu zaczynasz? Miałam nadzieję, że skończyliśmy ten temat.-powiedziałam z wyrzutem i ruszyłam w stronę stolika. Patrick dogonił mnie i zatrzymał.
-Przepraszam, nie chciałem cię urazić.-powiedział z ledwo dostrzegalnym uśmiechem.
-Dobra wybaczę ci te słowa.-powiedziałam i oboje wybuchliśmy śmiechem.-Nie mam ochoty już na taniec, wracamy do stolika?-zapytałam gdy głupawka nam minęła.
-No jasne, chodźmy.-powiedział i oboje ruszyliśmy w stronę stolika przy którym siedziała reszta grupy.
-Widzę, że już się wybawiliście i wracacie do drętwego towarzystwa.-powiedziała wesoło Katie.
-I to bardzo.
-Nie widzieliście może Angeli? Mam do niej małą sprawę.-zapytał Nickolas.
-Owszem widzieliśmy. Tańczy gdzieś z Marco. Jak chcesz to idź jej poszukaj.-powiedział Patrick i Nickolas wstał od stolika a za nim Miki.
-To ja pójdę ci pomóc jej szukać.-powiedział i obaj zniknęli w tłumie.
-Napewno będą szukać Angeli, już to widzę, hehe.-zaśmiała się Katie i dalej pisała do Michaela, maiłam już dosyć ich ciągłego pisania na mój temat. Wyjęłam telefon i napisałam wiadomość do kumpeli:
"Co ty tak piszesz z Michaelem?"
Po chwili doszła do mnie odpowiedź:
"Piszemy o tobie:P"
"Tyle to zauważyłąm =P"
"Zapytałam go czy mu się podobasz:-)"
"Co?! Zwariowałaś?"
"Cicho bądź, ja tu prowadzę bióro matrymonialne:P"
"I co ci napisał?"
"No proste! Tak mi odpisał"
-Hej, co się na tym świecie dzieje? Czy wy nie możecie normalnie rozmawiać, tylko musicie pisać do siebie? Zaraz wam pozabieram te telefony.-powiedział Patrick i w tym momencie wrócił Marco, a znim Angela.
-O, a gdzie Miki i Nickolas?-zapytał Patrick.
-Nie widzieliśmy ich nawet.
-O to dziwne, bo oni poszli szukać was, bo
Nickolas miał jakąś ważną sprawę do Angeli.
-Pewnie gdzieś zniknęli ale trudno Idzie ktoś zapalić?-zapytała Katie i wszyscy wstaliśmy od stolika. Wyszliśmy na balkon i przez chwilę gadaliśmy. Najpierw Marco i Angela gdzieś
zniknęli, a potem Katie wyciągnęła do tańca Patricka,ale dziwnym trafem stali za drzwiami, a
gdy nie wiadomo skąd pojawili się Miki i Nickolas trzymając się za ręce Katie zabroniła im wyjść
na balkon.
-Czy mi się wydaje czy ona coś kombinuje?-
zapytałam Michaela a on zaczął się śmiać.-to
wcale nie jest śmieszne.-dodałam i oboje
zaczęliśmy się śmiać, lody zostały przełamane.
Rozmawialiśmy do drugiej w nocy. prawie o
niczym. Kiedy wychodziliśmy słyszałam jak Katie
mówi do Michaela: "Ty nie umiesz jej pocałować?
Mam cię tego nauczyć? Masz się brać za nią, bo Patrick ci zabierze ją sprzed nosa!" Widziałam,
że Michael jest wyraźnie zakłopotany więc
ruszyłam mu na ratunek.
-O czym wy tak plotkujecie?-zapytałam stając
między nimi.-przychodzicie jutro na poprawiny?
-No oczywiście, że przychodzimy.-odpowiedziała za siebie i Michaela Katie.-Ty to jak zawsze musisz przyjść w nieodpowiednim momencie.-syknęła mi do
ucha i obie wybuchłyśmy śmiechem.

Komentarze(2)


Kolejna część opowiadanka:) 2007-12-16  
No to ja już się zmywam.-powiedziałam żegnając się ze wszystkimi
po kolei.-Patrick, nawet nie próbuj!Dobrze ci radzę!-
szepnęłam chłopakowi do ucha, gdy szykował się, żeby mnie pocałować.
-Przecież ja stoję spokojnie.-powiedział z głupim uśmieszkiem.
-Ej, Xu! Wyjdziesz chyba jutro?-zapytał Miki błagalnym głosem.
-No jasne, że wyjdę. Zdzwonimy się jutro. Pa!-powiedziałam i
opuściłam sklep.
Szłam ulicą patrząc w ziemię, miałam zły humor przez tn szlaban.
Nie mogłam normalnie spotykać się ze znajomymi, zdąrzyłam wyjść i
zaraz musiałam wracać do domu. Chociaż mam szczęście, że nie
muszę siedzieć cały czas w domu, tak jak Nickolas. W końcu
przypomniałam sobie o nieznajomym, był taki piękny. Ciekawe gdzie
on mnieszka, może nie jest stąd? Nie wiem co o tym myśleć. Nagle
wpadłam na kogoś i się przewróciłam. Padał dziś trochę deszcz i
byłam cała mokra, wszystko dziś jest nie tak.
-O k***a! Uważaj jak chodzisz!-wydarałam się na nieznajomego.
-Przepraszam, zamyśliłem się. Nie chciałem cię przewrócić.-
powiedział chłopak, miał taki piękny głos. Spojrzałam na niego i
mnie zatkało. To był ten sam chłopak którego spotkałam na przystanku,
nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
-Nic ci nie jest?-zapytał podając mi rękę i dopiero wtedy zrozumiałam,
że wpatruję się w niego z głupią miną. Spojrzałam na jego dłoń i po
chwili ją chwyciłam. Pomógł mi wstać i uśmiechnął się lekko.
-Dzięki za pomoc.-powiedziałam i ruszyłam w stronę domu. Byłam w
szoku, to nie mógł być przypadek, przecież spotkałam drugi raz
tego samego chłopaka. Humor odrazu mi się poprawił. Wesoło weszłam
do domu i spojrzałam na zegarek, już dawno powinnam być w
domu, spóźniłam się dwie godziny. Zdjęłam buty i jak najciszej
mogłam weszłam na schody i szybko zamknęłam się w pokoju. Mama
chyba już spała, a tata był jeszcze w pracy.
***
-No i jak? Wychodzisz dziś do nas?-zapytał Marco, kiedy
odebrałam telefon.
-No jasne! Zaraz wyjdę tylko się ogarnę.-powiedziałam wesoło.
-Nie miałaś wczoraj przechlapanego za to, że się spóźniłaś te dwie godzinki?
-Coś ty, mama spała, a ojciec był w pracy. Nikt nawet nie
zauważył o której wróciłam. Myślą, że byłam w domu punktualnie.
-To bardzo dobrze. To my czekamy pod klubem, tak jak zawsze.
Jak będziesz gotowa to przyjdź. O właśnie, Angela przyprowadziła kuzyna, jest całkiem spoko.
-O to fajnie, postaram się jak najszybciej przyjść.-powiedziałam i rozłączyłam się. Otworzyłam szafę i szybko wyjęłam czarne rybaczki z mnóstwem łańcuchów, czarną bokserkę ze śmiesznym pieskiem i oczywiście ukochane czarne trampki. Wyszłam szybko
z domu i skierowałam się w stronę klubu, w którym nie raz balowaliśmy do samego rana. Już z daleka słyszałam głośny
śmiech Katie. Kiedy doszłam do paczki odrazu zuważyłam nieznajomego i doznałam szoku. Znowu spotkałam chłopaka z autobusu!!! To musi być przeznaczenie!!!
-No więc to jest mój kuzyn Michael.-powiedziała Angela przerywając moje rozmyślania. Michael podał mi rękę i się uśmiechnął.
-Ja jestem Xu, miło mi cie poznać.-powiedziałam kładąc większy nacisk na ostatnie słowa.
-Może byśmy poszli coś zjeść? Albo coś w tym stylu? Tylko nie
idźcie na zakupy, proszę!-odezał się Marco ze słodką minką i wszyscy parsknęli śmiechem.
-To chodźmy może na pizzę? Niedawno otworzyli nową pizzerię, możemy ją sprawdzić.-zaproponowała Angela.
-Świetny pomysł, idziemy!-zarządził Miki i wszyscy ruszyliśmy
w stronę nowej restauracji.
Już z daleka było widać, że jest nieciekawie. Przed budynkiem siedziały same starsze panie, zero młodzieży, ale mimo to jednak postanowiliśmy wejść. Zajeliśmy miejsca pod ogromnym
parasolem i zamówiliśmy dużą meksykańską oraz colę dla
każdego. Czekaliśmy sporo czasu, w końcu kelnerka przyniosła
nam pizzę, która miała być duża, a była mała. Spojrzeliśmy po sobie, wzieliśmy po kawałku i ugryźliśmy, natychmiast wszystko wypluliśmy.
-Tego nie da się jeść! To jest jak guma z mega ilością przypraw, a poza tym zamawialiśmy dużą a nie małą.-powiedziałam oburzona.
-A do tego cola jest bez gazu!-mruknął Patrick próbując napoju.-
Ja za to nie mam zamiaru płacić!-dodał po chwili.
-Ja również nie! To jest nic nie warte.-powiedział wkurzony
Michael.
Po krótkiej rozmowie stwierdziliśmy, że nie zapłacimy i lepiej
będzie jak odrazu sobie pójdziemy. Wszyscy zgodnie wstaliśmy i szybko opuściliśmy pizzerię. Biegliśmy przez miasto ciągle się śmiejąc, co chwilęoglądaliśmy się za siebie. Ku naszemu
zdziwieniu nikt nas nie gonił.
W końcu zmęczeni wpadliśmy do starej pizzeri. Zawsze tu przychodziliśmy kiedy byliśmy głodni, a nie chciało nam się
wracać do domu, a poza tym tutaj pozwalano nam palić. Nie musieliśmy się bać, że ktoś nas wyda. Zamówiliśmy nasz stały zestaw, czyli: pizza wegetariańska, sos, Warka oraz frytki dla każdego. Oczywiście odrazu dostaliśmy popielniczkę Chłopaki natychmiast wyjęli papierosy i zaczęliśmy palić. Jakaś staruszka zaczęła nas się czepiać że niszczymy sobie zdrowie, ale żadne z
nas się tym nie przejęło. Ukradkiem spoglądałam w stronę
Michaela i zawsze on patrzył w moją stronę z lekkim uśmiechem
na twarzy, a ja odrazu odwracałam wzrok.
-Chodźmy pograć w siatkówkę, bo ja już mam dosyć siedzenia
tutaj.-powiedział Miki po drudiej godzinie siedzenia w pizzerii. Zapłaciliśmy rachunek i ruszyliśmy w stronę boiska. Często tam rozgrywaliśmy mecze siatkówki. Miki i Patrick byli w jednej drużynie a Angela i Marco w drugiej. Ja jak zawsze usiadłam na ławeczce i obserwowałam grę. Michael siedział obok, ale nic się
nie odzywał, a ja nie miałam zamiaru rozpoczynać rozmowy. Zaczęłam głośno komentować grę reszty paczki, przez co Miki nie trafiał w piłkę i zaczął mnie gonić. Biegaliśmy wokół boiska, a
reszta tarzała się ze śmiechu. Obejrzałam się za siebie i
zobaczyłam Mikiego z roztrzepanymi włosami, parsknęłam śmiechem i straciłam równowagę. Wylądowałam na trawie a
Miki zaczął mnie łaskotać.
-Miki, puść mnie!-śmiałam się.-Pomocy! On mnie załaskocze na śmierć!-krzyczałam zwijając się ze śmiechu, aż w końcu mnie
puścił.
-No, wystarczy Ci. Wiem, że bardzo żałujesz swojego zachowania
i to była wystarczająca kara dla ciebie.-powiedział najpoważniej
jak potrafił.
-Oczywiście mój łaskawco. Dzięki ci, że się zlitowałeś nade mną. Wiem, że zachowałam się jak gówniarz, będę spać od ściany.-powiedziałam i wszyscy parsknęli śmiechem.
Miki pomógł mi wstać i wrócili do gry. Znudziła im się w końcu
gra w siatkówkę i wymyślili sobie nową grę, tzw. kwadraty.
Jako pierwszy odpadł Miki i usiadł koło mnie. Zapaliliśmy sobie
i gadaliśmy dopóki reszcie nie znudziła się gra.
-Dobra, to ja się zmywam, bo muszę się odpalić na dzisiejszą imprezę. Spotykamy się o 20 przed klubem, zgadza się?-
zapytałam.
Dziś jest sobota, więc imprezujemy w naszym ulubionym klubie. Udało mi się namówić mamę, żeby mi pozwoliła zostać do trzeciej, a jutro zrobimy sobie poprawiny i będzie super.
-No oczywiście, tylko musimy dziś nie pić, bo Xu szlaban się nie skończył, więc lepiej, żeby nie podpadała rodzicom.-powiedział Patrick i wszyscy się rozeszliśmy.


Mam nadzieję, że to opowiadanie wam się podoba Buziaki[/u]
Komentarze(1)


Moje opowiadanie, wkrótce kolejna część:) 2007-12-11  
ozdział 1
-No pospiesz sie! siedzisz w tej łazience dobre pół godziny!- krzyknęła Katie.
Rzeczywiście siedziałam już sporo czasu, a umówiłyśmy się z Angelą, Marco
i Patrick`iem w centrum. Wyszłam z łazienki i skierowałam się w strone szafy,
nie miałam pojęcia co założyć.
-O Boże! Xu! Prosze cie pospiesz sie, nie mamy czasu. Znowu przez pół godziny
bedziesz się zastanawiała, którą masz bluzkę założyć.-marudziła przyjaciółka
rozsiadając się na łóżku.
Katie miała racje po raz kolejny co do mojeje osoby. Kto jak kto ale ona znała
mnie najlepiej. Zawsze miałam problem z wybieraniem ubrań. Mogłam zastanawiać
się pół dnia czy założyć czarną bluzkę z grafitti czy drugą czarną bluzkę z grafitti
XD.Otworzyłam szafę i tym razem również miałam problem z zdecydowaniem
się na dzisiejszy strój. w końcu wyciągnęlam czarną koszulkę z diamentową
czaszką i złotym grafitti i lekko poszarpane jeansy z paskiem z ćwiekami. Do
tego założyłam bluzę w czarno-szare paski i oczywiście ukochane, czarne
trampki. Zrobiłam jak zwykle czarny makijaż i byłam gotowa do wyjścia.
-No nareszcie! A tak wogóle ciesze się, że wreszcie twoja mama zgodzila
się na emo.- odezwała się Katie.
-No, odrazu mi ulżyło.-powiedziałam z uśmiechem.-Mamo wychodzę, będę
wieczorem.-powiedziałam widząc mamę czytającą w salonie jakąś gazetę.
-Zaczekaj!
-Co?
-Nic nie zjadłaś, wychodzisz wieczorem a ja nawet nie wiem z kim bedziesz i
gdzie.
-Oj mamo, bedę z Katie, Marco, Mikim, Angelą i Patrick`iem gdzieś w centrum.-
powiedziałam niecierpliwie i już miałam wyjść, ale mama zatrzymałamnie w
samych drzwiach.
-Mamo, coś jeszcze?-zapytałam najmilej jak potrafłam, mimo że byłam
pożądnie wkurzona.
-Nie zamierzasz nic jeść?-zapytała ze zdziwioną miną.
-Nie mam czasu, zjem coś na mieście, pa!-Krzyknęłam i wybiegłam z domu.
ęJak na początek lata było dosyć chłodno, wiał silny wiatr a słońce
od czasu do czasu znikało za chmurami. Po kilku minutach stałyśmy
na przystanku czekając na nasz autobus. Zaczełam rozglądać się po
osobach stojących w pobliżu. Mój wzrok zatrzymał się na chłopaku
przede mną, zaintrygoał mnie swoim wygladem. Był ubrany na czarno
w markowe ciuchy, ale wcale nie zadzierał nosa z tego powodu,
prowadził żywo rozmowę ze starszą panią. Miałam wrażenie że
tematem ich dyskusji były dredy chłopaka wystające spod czarnej
bandamy. Jego spodnie były maksymalnie szerokie, prawie w nich
tonął. Pasek nabity ćwiekami i kilka łańcuchów zwisających przy lewej
nogawce pobłyskując w chwilowym słońcu. W oczy rzucała się jego
czarna bluza z rozmazanym czerwonym grafitti i wielką diamentową
czaszką na plecach. Jego twarz jakby lśniła wewnętrznym blaskiem,
sprawiała wrażenie delikatnej jak skóra niemowlęcia. Miał piękne zielone
oczy, w które mogłam patrzeć przez całą wieczność. W dolnej wardze,
brwi i uszach miał kolczyki.
-Xu! Gdzie ty tak patrzysz? Autobus przyjechał, chyba nie chcesz się
spóźnić?-Katie brutalnie sprowadziła mnie na ziemie i niestety zgubiłam
gdzieś mojego anioła.
Wsiadłam z przyjaciółką do autobusu i mimo woli rozglądałam się za
tajemniczym typem w czerni. Nie było dużo osób więc mogłyśmy sobie
wybrać dowolne miejsca. Usiadłyśmy na ostatnich miejscach i mogłyśmy
spokojnie obserwować osoby wokół nas i wtedy wszedł on i zajął miejsce
przed nami i patrzył z zaciekawieniem na krajobrazy za oknem. Całą drogę
spędziłam wpatrując się w tajemniczego chłopaka.
-Ziemia do Xu! Dziewczyno co się z tobą dzieje?-wydarła mi się do ucha Katie.
-eee...zamyśliłam się trochę, a co się dzieje?
-Kobieto ty jesteś jakaś nieprzytomna! To jest juz nasz przystanek i wysiadamy!
Byłam zawiedziona że muszę zostawić mojego księcia z bajki i wyjść z autobusu
no ale byłam umówiona ze znajomymi i nie mogłam ich zawieźć.
W drodze do centrum cały czas byłam jakaś nieobecna, myślałam o napotkanym
chłopaku.
-No nareszcie jesteście, już myśleliśmy, że nie przyjdziecie- odezwał się Patrick
i dał każdej z nas buziaka w policzek, a mnie próbował pocałować w usta ale
odwróciłam twarz. Patrick od zawsze był we mnie zakochany ale ja nie chciałam
z nim być.Nie to,że był brzydki czy coś, wprost przeciwnie był liczny ale ja za
dobrze go znałam i wiedziałam jaki z niego podrywacz.Posłałam mu piorunujące
spojrzenie a on głupkowato się uśmiechnął i puścił mi oczko. Szturchnęłam go w
żebra i przywitałam się z resztą.
-To co dziś robimy?- zapytałam gdy łaziliśmy po centrum.
-Hmm...może zaczniemy od kina a potem ruszymy na zakupy?- odezwał się Miki.
O tak! On kocha zakupy, a jego szafa pęka w szwach z nadmiaru ubrań.
-No dobry plan.-odpowiedział Maro z lekką niechęcią.
Był wysokim japończykiem emo o pięknych zielonych oczach. Nienawidził zakupów
z całego serca, ale jeśli wszyscy szliśmy on też i czasami nawet dobrze się bawił lecz
zazwyczaj krył to. Z natury był bardzo wrażliwy i skryty, nie miał ochoty na zwierzenia.
Kochał naturę, zwierzęta i dlatedo pracował w schronisku jako wolontariusz. Jego
cięty język znał każdy w okolicy, nie było odtąd żadnej osoby, która by go przegadała.
-Ej, Maro! Chyba idziesz z nami?-zapytała Katie.
-Taa, przecież was nie zostawię.
Wszyscy ruszyliśmy w stronę kina. Marco i Patrick poszli po bilety, a ja z resztą
czekałam przed wejściem. W końcu chłopcy do nas dołaczyli i po kilku minutah
zajęliśmy miejsce na samej górze nie zwracając uwagi, które są nam przeznaczone.
Usiadłam między Marco a Patrick`iem i zaczął się film. Chłopaki zaczęli się nudzić
i rzucali w siebie popcornem.
-Ej Marco! Dawaj walniemy w Patrick`a całymi garściami, będzie śmiesznie.-szepnęłam
chłopakowi do ucha. Plan mu się podobał, bo na jego ustach pojawił się szeroki
uśmiech. Oboje wzieliśmy po garści popcornu i rzuciliśmy w zapatrzonego w kinowy
ekran chłopaka emo. Zerwał się jak oparzony, spojrzał na nas piorunującym wzrokiem,
a po chwili parsknął śmiechem.
-To jest bunt! Nie wolno tego zlekceważyć.-powiedział ledwo powstrzymując śmiech, a
następnie zaczął rzucać w nas popcornem. I tak rozpoczęła się nasza wojna XD.
-No nie! Zupełnie jak dzieci!-usłyszałam głos Katie i wybuchłam śmiechem.
-Dobra, chodźmy, bo będziemy musieli sprzątać.-powiedziałam z poważną miną i szybko
wyszliśmy z sali kinowej.
-To o teraz robimy?-zapytała Angela.-Ja to bym proponował wejście do tamtego sklepu.-odezwał
się uśmiechnięty Miki.
-Hmm... Terranova, ciekawe. Idziemy!-powiedziałam i ruszyłam w stronę punk'owego sklepu.
W środku było mnóstwo półek i wieszaków z czaernymi ubraniami. Razem z Katie rzuciłyśmy się
między wieszaki, wybrałyśmy kilka fajnych ubrań i ruszyłyśmy w stronę przymierzalni.
-O! Widzę, że będzie mały pokaz mody. Chłopaki, siadamy i oceniamy! Angela, a ty się nie
dołączasz?-zapytał Miki biorąc krzesło.
-Ja zaraz muszę wracać do domu. Dziś ma przyjechać mój kuzyn i muszę się nim zająć.
-Szkoda... ale później przyprowadź go do nas z chęcią go poznamy.-powiedziałam z uśmiechem.
Ciekawa byłam jak wygląda ten jej kuzyn, nigdy o nim nie wspominała, a tu nagle do niej
przyjeżdża i ona musi się nim zająć, jakby on sam nie potrafił.
-Dobra wracamy do pokazu, hehe.-powiedział Miki nie zwracając uwagi na Angelę.
-Nasz Miki nie bardzo interesuje się kuzynem Angeli, a nawet nia samą. Pewnie znowu się o coś
pokłucili?-zastanawiała się Katie.
-Możliwe, oni ostatnio dosyć często się kłócą i często bez powodu. Później muszę porozmawiać z nią,
może coś się dowiem.-powiedziałam wchodząc do przebieralni.
Angela po chwili nas opuściła, a my zajęliśmy się naszym pokazem. Bawiliśmy się świetnie, nawet nie
zauważyliśmy kiedy zrobiło się dosyć późno.
-No dobra, chyba na dziś koniec pokazu. Jest już dosyć ciemno.-odezwał się Marco.
-Eee tam! Tak późno jeszcze nie jest, mamy dopiero 21 godzinę.-odezwała się Katie patrząc na zegarek.
Ah, no tak! Ja już dawno powinnam się zbierać, bo przecież mam szlaban po ostatniej imprezce.-powiedziałam
odnosząc ubrania na miejsce.
-O tak! Wtedy to ładnie zabalowaliśmy.-uśmiechnął się na samą myśl Patrick.
-Ale to była niezapomniana impreza-powiedziałam wspominając tamten dzień.
To była osiemnastka kolegi, a o 23 nasza paczka wróciła do domów. Wypiliśmy sporo, oczywiście ktoś nas
podkablował naszym rodzicom i odrazu po nas przyjechano. Wszystkim szlaban się skończył tylko mój jeszcze
trwał. Zostało jeszcze tylko 5 dni szlabanu o ile znowu czegoś nie wymyśle No muszę się opanować i nie przesadzać, bo jak teraz podpadne mamie to będzie nie ciekawie.
Komentarze(2)


Reklama | Śmieszne filmy , Gry - Butelka.org | Lista użytkowników | Plastering Contractors in Wales and England | zajebisci.net © 2006 3mE